Uroczystości pogrzebowe znanej mieszkańcom Sandomierza kreatorki mody i jej nieletniego syna rozpoczęły się od odprawionej mszy świętej w sandomierskim kościele pod wezwaniem świętego Józefa. Było tak dużo osób, że świątynia nie była w stanie ich pomieścić . Była to nie tylko uroczysta, ale bardzo wzruszająca msza święta pogrzebowa, w czasie której wspominano świętej pamięci tragicznie zmarłą Agnieszkę i jej uzdolnionego syna Tytusa.
https://sandomierz.cozadzien.pl/zdjecia/sandomierz-pozegnal-agnieszke-zdjecia/75628
Na uroczystości nie zabrakło bliskich przyjaciół z Sandomierza, Lublina gdzie kończyła studia dziennikarskie i z Warszawy, z miastem którym związała swoje dorosłe życie, w którym mieszkała i pracowała. Wzruszające było też pożegnanie od koleżanek i kolegów z Liceum Ogólnokształcącego im. Bartoszewskiego z Warszawy syna projektantki Tytusa.
Była wychowawczyni klasy 4a z rocznika 1990-1994, pani Barbara Radzimowska, która w imieniu 32 uczniów swojej klasy w przejmujących słowach żegnała swoją uczennicę Agnieszkę Guz.
Setki kwiatów, wiązanek i wieńców złożonych na grobie zmarłej Agnieszki i jej syna Tytusa były jedynie zewnętrznym wyrazem tego, co przeżywali i przeżywają teraz jej bliscy, jej koledzy i koleżanki ze szkolnej ławy oraz sąsiedzi z bloku, w którym mieszkała, a także tego, jak bardzo dziś łączyli się w smutku z najbliższą rodziną inne, często obce osoby, które znały Agnieszkę z publikacji prasowych czy relacji telewizyjnych.
https://sandomierz.cozadzien.pl/sandomierz/sandomierz-w-zalobie/75592
Przypomnijmy, że Agnieszka i jej syn Tytus zginęli tragicznie w wypadku drogowym do którego doszło w środę, 18 września, w miejscowości Pawłów koło Olsztyna. Na ich zaparkowane na poboczu drogi S7 auto osobowe z wielką szybkością wjechał samochód ciężarowy z naczepą, za kierownicą którego siedział 37-letni mężczyzna. Skutki tego zdarzenia okazały się tragiczne. Na miejscu zginęła Agnieszka, jej syn Tytus i kierowca ciężarówki. Mąż Agnieszki Rafał i córka Róża zostali ranni.
Trzeba dużo czasu, aby po tej tak strasznej tragedii przyjść do siebie - mówią koleżanki i koledzy Agnieszki ze szkoły średniej, która zawsze była i pozostanie dla nich Belką, bo tak nazywali ją w klasie. Ale, czy tak do końca? Na pewno nie. Agnieszka zawsze żyć będzie w ich pamięci, we wspólnie przeżytych latach, we wspomnieniach wspólnie odbytych spotkań, rozmów i zabaw.
W intencji zmarłej tragicznie Agnieszki i jej syna Tytusa koleżanki i koledzy z jej klasy zamówili mszę świętą, która odprawiona zostanie 2 listopada o godzinie 9.00 w sandomierskiej katedrze.