Jak zaznaczył wojewoda, jest to kolejny etap wydatkowania środków rządowych ukierunkowanych bezpośrednio na bezpieczeństwo mieszkańców. Przekazane samorządom czujniki zostaną rozdysponowane wśród najbardziej potrzebujących osób.
– To budowanie odporności społecznej i jednocześnie działania prewencyjne. Czujniki są często jedyną szansą na wczesne wykrycie zagrożenia – mówił Józef Bryk.
Statystyki zaprezentowane przez zastępcę komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, st. bryg. Grzegorza Rajcę, pokazują skalę problemu. W ubiegłym roku w województwie świętokrzyskim doszło do około 1000 pożarów w budynkach mieszkalnych, a strażacy 147 razy interweniowali w związku z obecnością tlenku węgla. W wyniku tych zdarzeń zmarły 3 osoby, a 25 zostało poszkodowanych.
– W 104 przypadkach zagrożenie zostało wykryte przez czujniki czadu. W tych zdarzeniach nikt nie zginął. Te urządzenia dają czas na ewakuację i wezwanie służb – podkreślał wicekomendant, apelując jednocześnie o regularne przeglądy kominów, wentylacji oraz urządzeń grzewczych.
O znaczeniu czujników dla mieszkańców gminy Bodzentyn mówiła również Anna Leżańska, komisarz rządowy dla miasta i gminy. Zwróciła uwagę, że w miejscowościach o zwartej, często zabytkowej zabudowie, gdzie nadal stosuje się ogrzewanie węglem i drewnem, ryzyko zagrożeń jest szczególnie wysokie.
Gościem spotkania była także Marzena Okła-Drewnowicz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która podzieliła się osobistym doświadczeniem zatrucia tlenkiem węgla.
– To cichy, bezwonny zabójca. Jedyną ochroną jest czujnik czadu – mówiła minister, podkreślając rosnącą świadomość społeczną i zmiany w przepisach.
Zgodnie z nowymi regulacjami, od czerwca tego roku czujniki dymu i czadu będą obowiązkowe w budynkach użyteczności publicznej, a od 2030 roku – we wszystkich budynkach mieszkalnych.