Ksiądz kanonik Krzysztof Rusiecki, proboszcz parafii świętego Pawła Apostoła w Sandomierzu powiedział, że drzewo zostanie usunięte być może jeszcze w lipcu. – Kwestia znalezienia odpowiednich fachowców – zapewnił. – To nie jest tak, że ekipy czekają aż ja do nich zadzwonię ze zleceniem. Oni również mają swoje terminy i trzeba ustawić się w kolejkę – dodaje.
Maria Magdziak sprawy na poważnie wzięła w swoje ręce w połowie 2025 roku. Napisała list do kurii diecezjalnej z prośbą o interwencję. Kuria odesłała do właściciela cmentarza. Była też u konserwatora zabytków.
- Proboszcz już dawno wystąpił o wydanie pozwolenia na wycięcie – mówi Katarzyna Ziółkowska, inspektor w sandomierskiej delegaturze Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Kielcach. – Wydaliśmy pozwolenie i ono jest wciąż ważne – zapewnia.
Maria Magdziak dodaje, że wielokrotnie była u proboszcza w sprawie drzewa. – Słyszałam, że obecnie parafia nie ma pieniędzy lub nie ma kto wyciąć. Zadeklarowałam wyłożenie dwóch tysięcy złotych z własnej kieszeni pod warunkiem rozpoczęcia prac. Wcześniej nie dam ani grosza. Pytam, kiedy z drzewem zrobią porządek?
- Jeśli właściciele grobowców chcą znać termin wycinki, to zapraszam do siebie, a nie żeby redaktorowi zawracać głowę. Drzewo zostanie wycięte może z końcem lipca, może w sierpniu, może później. Kwestia znalezienia odpowiednich osób. Wycięcie to większa operacja, a nie praca na kilka minut jednej osoby byle jakim sprzętem – podkreśla proboszcz Krzysztof Rusiecki.
Maria Magdziak zwraca też uwagę na bałagan na cmentarzu, nierówne i błotniste alejki, z wyrwami po ulewnie padających deszczach. - Cmentarz przypomina wiejską, zapomnianą i zaniedbaną nekropolię, a nie zabytkowe miejsce w jeszcze bardziej zabytkowym mieście.
- Sprzątamy śmieci, kosimy trawę na głównym alejach. Nie jesteśmy w stanie sprzątać ludziom między grobami. O tę przestrzeń powinni już dbać właściciele – mówi Aleksander Stąpór, administrator cmentarza z ramienia parafii. – My za swoją pracę od parafii nie bierzemy pieniędzy. Zdarzało się, że na przycmentarny śmietnik ludzie przywozili wersalki i inne ogromne odpady i my to musieliśmy zabierać – mówi.
- Zdajemy sobie sprawę, jak ogromnym zagrożeniem dla zabytkowych nagrobków jest uschnięty świerk. Już sam zamiar proboszcza jest wystarczającą przesłanką do zaufania, że drzewo zostanie usunięte jeszcze przed wygaśnięciem decyzji – zauważa Katarzyna Ziółkowska z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Kielcach, Delegatura w Sandomierzu.
Osobną kwestią jest, dlaczego świerk usechł. Są głosy, mówiące o celowym działaniu.
– Komuś żyjące drzewo najwyraźniej przeszkadzało. To przecież problem opadających igieł i szyszek i ptasich odchodów. Jak drzewo pójdzie pod topór, problem zniknie – sugeruje jeden z właścicieli pomnika, znajdującego się z dala od martwej rośliny.
Cmentarz świętopawelski powstał w dziewiętnastym wieku. Przez dwieście lat pochowano tu wielu sandomierzan: Onufry Nidecki zm. 1828 r. był konfederatem barskim, Wincenty Szczepański zm. 1833r. był wieloletnim profesorem szkół sandomierskich, Tekla Nekanda-Trepka zm. 1907 r. była ciotką Stefana Żeromskiego i jej mąż Adolf Nekanda-Trepka zm. 1911 r., który był powstańcem styczniowym oraz wiele innych osób. Trochę zapomnianymi bohaterami spoczywającymi na tym cmentarzu są: Władysław Baran, obrońca Westerplatte, kawaler Orderu Virtuti Militari. Do dziś zachowało się prawie 60 nagrobków o cechach zabytkowych na tym cmentarzu.