Jak podkreślał dyrektor MOSiR w Sandomierzu Jerzy Żyła, mimo wcześniejszych problemów z organizacją wydarzenia frekwencja dopisała:
„Frekwencję mamy. Wcześniej było większe zainteresowanie, ale ze względu na to, że była ta impreza przekładana dwukrotnie, tak jak powiedziałem, do trzech razy sztuka. Dzisiaj się jednak udało.”
Temperatura wody wynosiła około 2–4 stopni Celsjusza, a powietrza kilka stopni powyżej zera. Uczestnicy przed wejściem do rzeki wzięli udział w odprawie i wspólnej rozgrzewce. Następnie w grupach rozpoczęli przeprawę. Trasa liczyła około 400 metrów, jednak – jak zaznaczali ratownicy – pływanie w rzece jest trudniejsze niż w wodach stojących ze względu na nurt.
Nad bezpieczeństwem uczestników czuwało pięcioro ratowników wodnych, a przeprawę zabezpieczały łodzie oraz skuter ratowniczy. Jak mówił ratownik wodny Marek Chruściel:
„Chyba w tym wszystkim to właśnie to bezpieczeństwo jest najważniejsze, bo tak jak powiedziałem na odprawie, że każda zabawa jest dobra, jak się dobrze kończy.”
W wydarzeniu wzięli udział zarówno doświadczeni morsowie, jak i osoby rozpoczynające swoją przygodę z zimnymi kąpielami. Wśród uczestników był m.in. Sławomir Mocek z Rzeszowskiego Klubu Morsów Sopelek, który podsumował warunki na rzece:
„To są takie ostatnie podrygi zimy, sama przyjemność po prostu.”
To wydarzenie od lat przyciąga miłośników zimowych kąpieli i stało się już stałym punktem kończącego się sezonu morsowania w regionie.