Pani Kamila Dragan, mama chłopca, podkreśliła, że pomysł na pojedynek wyszedł od samego Gabrysia. – To było jego marzenie, aby spotkać robota Edwarda, zaprosić go do Sandomierza i powalczyć w pojedynku na wiedzę. Najpierw musieliśmy zebrać 100 tysięcy reakcji pod postami mediach społecznościowych. Gdy się to udało, skontaktowaliśmy się z Edwardem. – mówiła mama chłopca.
Pierwsza część spotkania na Starym Mieście przebiegała w spokojnej i przyjaznej atmosferze. Uczestnicy podkreślali, że mogli bez problemu podejść do robota, porozmawiać i zrobić zdjęcia. – Tak właśnie powinny wyglądać takie wydarzenia – relacjonowali.
Problemy pojawiły się jednak podczas głównej części na zamku. Tłumy zgromadzone na dziedzińcu i w Sali Rycerskiej doprowadziły do chaosu organizacyjnego. Uczestnicy wskazywali na brak informacji. Krytyczne opinie dotyczyły również sposobu zarządzania wydarzeniem, który – zdaniem części uczestników – nie zapewnił odpowiedniego poziomu organizacji.
Do sprawy odniósł się współorganizator, wicemarszałek województwa Grzegorz Socha. Przyznał, że zainteresowanie znacznie przekroczyło możliwości przygotowanej infrastruktury i przeprosił osoby, które odczuły niedogodności.
Jednocześnie zwrócił uwagę na ogromny efekt promocyjny wydarzenia – transmisje i materiały w mediach społecznościowych dotarły do setek tysięcy odbiorców. Podkreślił, że takie inicjatywy pokazują potrzebę zmiany podejścia do promocji miasta i otwarcia się na nowe formy komunikacji.
Co istotne, podczas wydarzenia pojawiła się także wizja przyszłości wykraczająca poza jednorazowy pokaz.
- W rozmowach z robotem Edwardem Warchockim padł pomysł stworzenia w Sandomierzu parku technologicznego robotyki. Taka inwestycja mogłaby stać się impulsem rozwojowym dla regionu, przyciągając innowacyjne firmy i tworząc nowe miejsca pracy. - podkreśla wicemarszałek.
To wyraźny sygnał, że miasto chce wyjść poza tradycyjną turystykę i postawić na nowoczesność. Sam pojedynek zakończył się zwycięstwem Gabrysia, który pokonał robota 3:1.