Podsumowanie to było głównym tematem konferencji prasowej, zorganizowanej w tarnobrzeskim magistracie. Rozpoczynając, Łukasz Nowak przywołał słowa poprzednika, który po przegranych wyborach stwierdził, że zostawia miasto w stanie bardzo dobrym. W ocenie obecnego włodarza, rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna…
- Co zostałem? Pewien bałagan organizacyjny, który powstał w wyniku ruchów kadrowych, kiedy byłem jeszcze prezydentem elektem i oczekiwałem na wejście do urzędu. Uważam to za nierozsądne tym bardziej, że mój poprzednik był wcześniej dyrektorem, był też przewodniczącym Rady Miasta, no i pięć lat prezydentem, stąd mogę powiedzieć, że jestem zdziwiony takimi, a nie innymi zachowaniami. Już nie mówię o kwestii podwyżek i awansów, ale przede wszystkim o różnych przesunięciach kadrowych, na które pracownicy czekali przez kilka lat i dokonały się one dopiero w okresie dwóch tygodni, zanim objąłem Urząd Prezydenta Miasta. Bulwersujące dla mnie jest to tym bardziej, że niektóre przesunięcia spowodowały, że stanowiska, z których pracownicy byli przesunięci, zostały po prostu nieobsadzone. Stąd można powiedzieć, że dokonano paraliżu pewnych bardzo istotnych z perspektywy ciągłości i pracy urzędu wydziałów – mówił prezydent Nowak.
Miliony deficytu
Drugim problemem okazały się finanse miasta. – Pan Prezydent mówił, że jednym z sukcesów jest to, że ustabilizował zadłużenie na poziomie 127 mln zł. Drodzy Państwo, biorąc pod uwagę fakt, że uchwała budżetowa na 2024 rok była przygotowana z deficytem 20-milionowym, mówienie takich słów jest albo nieodpowiedzialnością, albo brakiem wiedzy na temat tego, czym się zarządzało. Oczywiście tej decyzji, jeżeli chodzi o ogłoszenie postępowania przetargowego na kredyt, nie dokonano przed wyborami. Spadło to na mnie - mówił prezydent.
Dodatkowo, nie pomogła tak zwana "kroplówka rządowa", uzupełniająca braki w PIT i CIT samorządów. W 2023 roku miasto dostało 30 mln zł. - W tym roku było mniej funduszy na samorządy, zmienił się też algorytm podziału. Dostaliśmy 8 mln 600 tys. zł, czyli prawie 22 mln mniej. Taką decyzję otrzymaliśmy pod koniec października. Nie będę ukrywał, że ona dosyć mocno zweryfikowała wszelkie plany, które miałem do końca tego roku i na rok przyszły. W zasadzie można powiedzieć, że ta sytuacja sama stworzyła nam budżet już na 2025 rok, czyli budżet na 2025 rok nie kształtowaliśmy my, tylko budżet ukształtował nas, ze względu na to, że wiele zadań musieliśmy na przyszły rok przenieść – wyjaśniał prezydent Nowak.
W ocenie prezydenta pieniądze były wydawane na inwestycje nie przynoszące rozwoju ekonomicznego i zwiększania dochodów miasta. - Czy pamiętacie Państwo inwestycje, które mogły w perspektywie czasu przynieść jakiś dochód dla miasta? Zakładam, że nie pamiętacie, bo takowych nie było. Jako miasto niestety nie dbaliśmy o ekonomię w mieście i o żadne inwestycje, które w perspektywie czasu mogły nam przynieść dochód – konkludował Łukasz Nowak.
Drogi(e) roboty
Najwięcej uwag prezydenta dotyczyło ustaleń po kontroli kilku inwestycji drogowych: z podsumowania remontów ul. Kochanowskiego i Moniuszki wynikło, że wykonawca dokonywał zmian, bez zgłaszania tego do projektanta i inwestora, na co brak było reakcji naczelnik wydziału techniczno-inwestycyjnego i drogownictwa. Zmiany były akceptowane przez ówczesnego wiceprezydenta już po ich wykonaniu, dokumenty był robione także po terminie, a roboty dodatkowe kosztowały miasto ponad milion złotych. Co gorsza, np. za zniszczenie podbudowy podczas prac na ul. Moniuszki nie zapłacił wykonawca, a… miasto.
- Kontrola dotycząca przebudowy ulicy Kochanowskiego i Moniuszki zawierała podsumowania, że wykonawca realizując inwestycje wprowadzał w niej zmiany, które nie były zatwierdzane przez inwestora ani przez autorów dokumentacji projektowych. Do wprowadzonych zmian nie wykonano nowych zgłoszeń budowlanych na zamienne zakresy robót, ani nie wykonano zamiennej dokumentacji projektowej. Kontroli i nadzoru nie było żadnego, pieniądze przepływały między palcami. Stąd też miasto znalazło się w trudnej sytuacji – powiedział Łukasz Nowak, po czym wyliczał i inne uchybienia przy budowie obwodnicy, remoncie ul. Garażowej, ul. Kwiatkowskiego. - Mamy też na przykład studzienkę kanalizacyjną na ulicy Plażowej, która poziom otrzymuje dzięki temu, że jest… włożona deska, który ten poziom utrzymuje. Tak jak mówię, żadnego nadzoru, przez co wszystkie te rzeczy i usterki w infrastrukturze zaistniały. Badamy to, sprawdzamy i konsekwentnie wyciągamy wnioski. Jeżeli Państwo w ostatnim czasie przejeżdżali tamtędy, to na pewno widzieli, że firma, która to wykonywała w tamtym czasie, już do niektórych prac przystąpiła. Budowa i przebudowa kluczowych dróg w Tarnobrzegu, niekończące się poprawki, pomimo odbiorów nadal trwają prace nad poprawą zgłoszonych usterek, co dotyczy na przykład dróg Skłodowskiej, Kazimierza Wielkiego, Zwierzynieckiej, Dąbrowskiej oraz ulicy Kochanowskiego i Moniuszki.
Robimy farmę!
Kolejną inwestycją, która czeka Tarnobrzeg, to budowa farmy fotowoltaicznej.
– Poprzedni włodarz chwalił się tą inwestycją. A mamy z nią problem. Jednostka samorządu terytorialnego nie może sprzedawać energii. Musimy rozważyć montaż finansowy, by móc ją używać i wykorzystywać. Rozmawiam z analitykami, możemy założyć klaster, spółkę, lecz przy 4-megawatowej farmie wchodzi koncesja. Czyli nie wykorzystamy tego optymalnie, ponieważ poniesiemy wysokie dodatkowe koszty. To było zadanie z ósmego rozdania Polskiego Ładu, na co miasto otrzymało 20 mln zł. Po przetargu zapłacimy za nie 9 mln zł, czyli niestety będziemy musieli oddać 11 mln zł. Jeżdżę po ministerstwach i szukam możliwości, by o te fundusze powalczyć, lecz sytuacja jest jednoznaczna i może być problem. Do farmy nie zaprojektowano również magazynów energii. To był po prostu rzucony pomysł "robimy farmę" i dziękuję – mówi Łukasz Nowak. Prezydent zauważył, że od 2019 roku nie było żadnej analizy monitorowania wydajności instalacji fotowoltaicznych, a nie jest wykluczone, że miasto płaci za to teraz podwójnie…
Niegospodarność w spółkach
Podsumowując spółki miejskie, prezydent często używał sformułowania „niegospodarność” i wyliczał zakupy bez zgody rady nadzorczej, kosztowne remonty w budynkach biurowych i obiektach nie poparte dokumentacją techniczną, często zlecane bez przetargu i umów.
- Na przykład w RDM wymieniono bramy warsztatowe za 130 tysięcy złotych, był jeden wykonawca, a rynkowo, bo sprawdzaliśmy, koszt maksymalny takich bram to 65 tysięcy złotych w 2023 roku. Wymieniono także stolarkę okienną za 117 tysięcy złotych, a kosztorysowo to jest co najmniej połowa tej kwoty. Wykonano też audyt, no i mamy problem: kwotę 314 tysięcy za niezrealizowane faktury. To też jest kwestia realizacji zadań nie na naszych działkach, co RDM zlecał zewnętrznemu podmiotowi – mówił prezydent i kontynuował: - Mamy tutaj również wodociągi. Umowa bez zabezpieczenia finansów podpisana w maju bieżącego roku z firmą na budowę farmy fotowoltaicznej i wiatraków na 2 miliony złotych. Bez zabezpieczenia finansowego! Stanęliśmy pod ścianą. Trafiło na mnie. Wyprowadzę nas z tego, lecz potrzebuję czasu i zrozumienia – dodaje Łukasz Nowak.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy prezydent podkreślił, że nie wyklucza wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec osób, które w poprzedniej kadencji samorządu były odpowiedzialne za nadzór nad realizowanymi zadaniami. Czy sprawa skończy się wnioskiem do prokuratury? O tym zdecyduje opinia prawników.