Procedura pozwala jednocześnie dokładnie obejrzeć jamę macicy, pobrać materiał do badania oraz usunąć niektóre zmiany, między innymi polipy endometrialne czy mięśniaki znajdujące się pod błoną śluzową. Jak wyjaśnia profesor Wilczak, zabieg odbywa się w znieczuleniu miejscowym, a sama procedura trwa około 15–20 minut. Po mniej więcej godzinnej obserwacji pacjentka może opuścić szpital.
Profesor podkreślał, że histeroskopia pozwala lekarzowi dokładnie zobaczyć miejsce zmienione chorobowo. W przeciwieństwie do tradycyjnego wyłyżeczkowania jamy macicy, lekarz nie pobiera materiału „na ślepo”, ale może bezpośrednio ocenić zmianę i w razie potrzeby usunąć ją podczas tego samego zabiegu.
Kierownik oddziału ginekologiczno-położniczego Urszula Kloc poinformowała, że w sandomierskim szpitalu wykonano w tym roku około 160 takich procedur. Jak zaznaczyła, metoda jest wykorzystywana między innymi u pacjentek z nieprawidłowymi krwawieniami, polipami czy podejrzeniem przerostu błony śluzowej macicy.
Wcześniej tego typu zabiegi wykonywano w sandomierskim szpitalu w znieczuleniu ogólnym, co wiązało się z koniecznością dłuższego pobytu. Obecnie pacjentki po histeroskopii w znieczuleniu miejscowym mogą znacznie szybciej wrócić do domu. Jak mówi Urszula Kloc, część z nich już następnego dnia wraca do pracy.
Dyrektor Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu Marek Tombarkiewicz zapowiada dalszy rozwój oddziału i wprowadzanie kolejnych nowoczesnych technik. Profesor Maciej Wilczak wskazał między innymi możliwość wdrożenia w przyszłości metod leczenia wypadania narządów płciowych oraz termoablacji mięśniaków macicy.
Wizyta profesora była również elementem szkolenia sandomierskiego zespołu. Lekarze z oddziału wcześniej uczestniczyli w szkoleniu w Uniwersyteckim Szpitalu w Poznaniu i Europejskim Centrum Histeroskopii w Znieczuleniu Miejscowym.