— Pacjentka przychodzi rano, ma wykonany zabieg, a po jednej–dwóch godzinach może wrócić do domu — wyjaśnia Urszula Kloc. Zabieg nie wymaga znieczulenia ogólnego i jest znacznie mniej obciążający niż dotychczasowe procedury.
Zakup sprzętu był możliwy dzięki wsparciu dyrekcji szpitala i samorządu. Jak podkreślają lekarze, to rozwiązanie skraca czas diagnostyki i znacząco poprawia komfort pacjentek.